Tlumy znajomych, piwo i wodka sour klejaca sie do stóp. Cieply wieczor i pijane dziewczeta tanczace w bieliznie do „King of my castle”… Piatek na stacji Warszawa Powisle. True love.
Nic sie nie zmienia, no moze jedynie poza elektro-bitem „przy ktorym nawet kielbasa szybciej dochodzi na grillu”. 
Juz w ten piatek Teresa i Tygrysy zaastakuja punkrock’iem/surfrock’iem/frisbeerock’iem/innym-pasujacym-do-letnich-i-cieplych-wieczorow-rock’ie