Filmy wracają na powiśle. Może niebo już nie jest tak rozgwieżdżone jak latem, może pogoda tak nie sprzyja, ale nie przeszkodzi nam to w seansach. Na śmiałków którzy postanowią przyjść w poniedziałkowe wieczory, czeka grzane wino, gorąca czekolada, smakołyki różne, i dobry film rzecz jasna. 

Styczeń upłynie pod znakiem Campu, czyli wielkie pistolety, ryczące roadstery i cycate wampy. Będą też wampiry, zjawy i naukowe eksperymenty. Chodźcie!